Demografia miasta Gliwice po zmianach ustrojowych w 1989 roku
Wielokrotnie w prasie czyta się słowa o wielkim sukcesie Gliwic. Z pewnością jest w tym wiele racji, jednak po zapoznaniu się ze zmianami demograficznymi rodzi się pytanie:
Dlaczego z miasta sukcesu ucieka tak dużo mieszkańców?
Ruch ludności jest rzeczą naturalną. Miasta powstają, rozwijają się, chylą ku upadkowi i w końcu zanika ich sens istnienia. Natomiast przesłanki tego nie są już takie proste w analizie czy interpretacji. Następuje to najczęściej w wyniku:
- migracji wewnętrznej (w obszarze państwa)
- migracji zewnętrznej (zagranica)
- przyrostu naturalnego
Wskaźnik (dynamika) zmian populacyjnych miast uznawany jest jako wartość synergiczna jakości życia w mieście, a będąca efektem wielu zmian i zachowań (zewnętrznych i wewnętrznych) otoczenia, które zachęcają do osadnictwa czy też wymuszają ucieczkę i poszukiwanie bardziej atrakcyjnych miejsc do życia.
Po 1990 roku z czasem zwiększała się mobilność osiedleńcza społeczeństwa polskiego. Związane to było przede wszystkim z uwolnieniem i uwłaszczenie się społeczeństwa na zasobach mieszkalnych. Konsekwencją tego stały zmiany populacyjne miast.
W rozważaniach pominę ważny czynnik, emigracji zarobkowej do UE po 2004 roku, bowiem zdecydowana większość wyjeżdżających nie przenosi się na stałe za granicę i nie wymeldowuje się z miejsc zamieszkania, zatem zmiany te nie będą uwidocznione w statystykach GUS.
Głównym obserwowanym trendem jest ubytek sumaryczny mieszkańców dużych miast, osiedlaniem się na przedmieściach czy też ruch zwrotny na wieś. Występuje również widoczny ruch ku metropoliom rynku pracy, płacy, kultury czy nauki.
W tabeli poniżej zamieściłem zestawienie 39 miast Polski, których ludność przekracza 100 tysięcy mieszkańców. Ocena zmian: rok bazowy 1990 (zaznaczony na zielono) , rok porównawczy 2008 (najnowsze dane). Wyniki przedstawiono jako różnice w wartościach bezwzględnych spadek/wzrost ilości mieszkańców w tysiącach i bardziej miarodajne, różnice względne (%) to jest zmiany z uwzględnieniem wartości początkowych.
Całość została podzielona na 4 grupy:
- I - miast schyłkowych których szanse na rozwój w analizie historycznej są małe,
- II - miast które wykazują poważne spadki jednak mają pewne szanse na zmianą na korzystną trendu schyłkowego,
- III - miast które są w stagnacji, nie kurczą się ale też nie rozwijają,
- IV - miast które się rozwijają i są wybierane osiedleńczo.
Na powyższy podział należy nałożyć zmiany makro, więc ogólny spadek ludności w miastach, to po uwzględnieniu podziału Tych i Bytomia spadek w badanym okresie 354 tysiące co stanowi około -3,1%. Wtedy też uzyskamy:
- grupa I wyraźnie wymyka się z trendu ogólnego pędząc wyraźnie w "dół",
- grupa II są poza 2 miastami również poniżej trendu,
- grupa III w całości powyżej trendu,
- grupa IV to miasta w które odniosły sukces.
Tabela - Ludność w miastach liczących w 2008 roku 100 tysięcy i więcej mieszkańców
Miasto Gliwice znalazło się na 30 pozycji z badanych 39 miast Polski i jest w końcówce rankingu. Skąd zatem biorą się tak częste słowa Prezydenta Miasta o jakiejś wyjątkowości Gliwic, o wielkim sukcesie i jego Ojcu? Przecież skoro jest tak dobrze to dlaczego jesteśmy na końcu tej smutnej dla nas tabeli? Dane GUS nie potwierdzają tych wypowiedzi i należy podchodzić do niech z daleko idącą ostrożnością. Dziwi fakt że informacje te tym silniej są przez UM Gliwice podawane im jest gorzej. Można nawet odnieść wrażenie że to świadoma manipulacja.
Proszę sobie teraz wyobrazić gdzie "jesteśmy" w tabeli jeśli po uwagę weźmiemy dane UM Gliwice. Na koniec roku 2009 Gliwice liczyły około 183 tysięcy mieszkańców stałych, tak samo "dno", tuż za Katowicami.
Po co o tym piszę? By coś dowieść władzy? By się powymądrzać? Nie, to moje miasto i chciałbym by rozkwitało, by wykształcona młodzież nie musiała stąd uciekać, bo tu dla niej nie ma pracy. To właśnie ona ucieka z tego raju obłudy. By Ci najwartościowszy wzbogacali moje miasto, a nie byli chlubą innych. Miejsca pracy w KSSE czy sklepach wielkopowierzchniowych to najczęściej wymagające niskich umiejętności czy wiedzy i tak naprawdę to co miało być remedium rynku pracy w Gliwicach stało się jego grabarzem. Powstawały miejsca pracy robotnicze, a jednocześnie znikały specjalistyczne o wysokich wymaganiach. W krótkim czasie z wyjątkowego miasta inteligencji, biur projektów nasz wódz sukcesu sprowadził nas do poziomu "robolowa". Nasze dzieci mieszkają w Krakowie, Warszawie, Wrocławiu, Londynie i choć chcą wrócić to nie mają po co...
KJN









